Energylandia – pomysł na dzień pełen wrażeń 11 komentarzy


 

 

W końcu i nam udało się odwiedzić słynną Energylandię w Zatorze. Ten ogromny park rozrywki dostarczy zarówno mnóstwo atrakcji, jak i nieziemskich emocji, całej rodzinie – od maluchów po dorosłych twardzieli. Jeśli macie ochotę wybierać się do tego parku rozrywki, mam dla was kilka wskazówek, które sprawią że pobyt tam będzie naprawdę świetną przygodą.

 

Omijajcie weekendy

Każdy inny dzień będzie o wiele lepszym wyborem. Powodem są bardzo duże kolejki do każdej atrakcji. Duży ruch zaczyna się już w piątek i przez cały weekend trzeba stać nawet półtorej godziny w kolejce do ciekawszych punktów.

My byliśmy w środku tygodnia i staliśmy najdłużej około 10 minut, co i tak wydawało się nam długo. Przy większości atrakcji jednak ruch był bardzo płynny. Podobno w weekendy 10 minut to minimum. Jeśli jednak nie macie wyboru i jedziecie w weekend, zaopatrzcie się koniecznie w tony cierpliwości.

Przeznaczcie na wycieczkę cały dzień

Energylandia jest otwarta od kwietnia do października w godzinach 10-18, a w lipcu i w sierpniu od 10 do 20. Jeśli chcecie skorzystać ze wszystkiego na spokojnie, naprawdę będzie wam potrzeba całego dnia. Zwłaszcza, jeśli jedziecie z dziećmi.

Drugim powodem, dla którego warto przeznaczyć na pobyt w Energylandii więcej czasu, są dość wysokie ceny. Bilet normalny kosztuje 109 zł, a ulgowy (do 140 cm wzrostu) 59 zł. Przy czteroosobowej rodzinie koszty takiej imprezy są już dość wysokie, dlatego trzeba wykorzystać bilet na maksa.

Weźcie ubrania na zmianę

Jadąc z dziećmi pewnie zawsze dobrze mieć ubrania na zmianę, ale tutaj nie chodzi tylko o to, że mogą się ubrudzić. Jest tutaj kilka atrakcji, które sprawią, że wyjdziecie cali mokrzy. Naprawdę cali, aż do bielizny. Inną opcją jest zakup płaszcza przeciwdeszczowego, który można kupić w automacie za 5 zł. Jeszcze inną możliwością są suszarnie, z których skorzystanie również kosztuje 5 zł. Sama nie sprawdzałam, ale podobno suszą skutecznie.

Zabierzcie kremy do opalania i nakrycia głowy

Energylandia położona jest na dużym placu, ale trudno tam o cień. Lepiej więc przezornie zabrać kremy przeciwsłoneczne, żeby później cieszyć się wspomnieniami, a nie cierpieć z powodu poparzeń skóry.

Zabierzcie własne jedzenie i napoje

W Energylandii jest co prawda wiele miejsc gastronomicznych, od fast foodów, przez naleśnikarnie, kawiarnie, smażalnie ryb czy pizzerie. Głodni nie wyjdziecie ale jak to w takich miejscach bywa, tanio niestety nie będzie. Kawałek pizzy dla jednej osoby to koszt rzędu 10-15 zł (chociaż na tyle spory, że spokojnie się najecie). Dla jednej osoby to raczej żaden koszt, ale jak jedziecie całą rodziną i każdy chce pizzę, potem lody, a później znowu frytki czy rybę i co chwila pić (w końcu jesteście tutaj cały dzień) to już robi się spora sumka. Dlatego warto zabrać swoje kanapki, czy przekąski, bo jest kilka miejsc, gdzie można się rozłożyć, na leżakach lub kocyku i spokojnie zjeść.

Bez względu na wszystko szalejcie jak dzieci!

Cały Park Rozrywki dzieli się na 5 stref. Po zakupie biletu dostaniecie mapę, która pomoże wam się we wszystkim odnaleźć. Wciąż budowane są kolejne atrakcje, więc można raz w roku spędzać tam ciekawy, rodzinny dzień.

Tanio nie jest, ale jak się weźmie pod uwagę mnogość atrakcji i fakt, że na wszystkim można jeździć sporo razy to cena nie jest raczej wygórowana. Gdyby każda przejażdżka płatna była oddzielnie, rachunek mógłby wyjść zdecydowanie wyższy.

No a skoro już postanowiliście tutaj zajrzeć to bawcie się wszyscy jak dzieci! Korzystajcie ze wszystkiego, przesuwajcie własne granice, chlapcie się, nie zwracajcie uwagi na kolejki, czy pogodę. W takim miejscu bierzmy wszyscy przykład z naszych dzieci 🙂

 

 

Przez to całe nasze szaleństwo, pierwszy raz zapomniałam o tym, że powinnam robić zdjęcia. Wrzucam więc dziś tylko filmik 🙂

 

 

 

 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco, polub My Travel Blog na Facebooku.


 

 

 

 


O mytravelblog

Witaj!
Mam na imię Ania i pochodzę z Warszawy. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale moją największą w życiu pasją są podróże i fotografia. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, zdobywać nowe doświadczenia, poznawać nowych ludzi, nowe kultury, poglądy, smaki i zapachy. Od kilku lat realizuję moje podróżnicze marzenia, których z każdym dniem przybywa mi coraz więcej.

  • Typowa Anna

    Pamiętam jak byłam tam na dwóch rollercoasterach, niezapomniane wrażenia 😀

  • Do dziś pamiętam emocje po Mayanie 😀 😀 A najpiękniej było na Space Gum (Łukasz ma lęk wysokości). Mówiliśmy: „eee, to z dołu to nie wygląda tak strasznie” 🙂 Dopiero jak wywróciło nas do góry nogami to zaczęły się przekleństwa (głównie on). Ja to podziwiałam widoki z otwartymi oczami 🙂 Fajnie było zobaczyć machających ludzi na drugim młodzie tyle metrów nad ziemią

    • Haha zgadzam się, z dołu wszystko jakoś tak przyjazniej wyglądało 🙂 ale było świetnie!

      • Ja się wtedy bałam bardzo (pokonywałam lęk rur, gefyrofobii), ale 10 minut potrzebowałam, żeby psychicznie nastawić się i „pożegnać z życiem” :))) Dziś wlazłabym tam znowu i powtórzyła to wszystko 🙂

  • Weronika

    Mieszkam dosyć blisko Energy Landii bo jest to zaledwie 30-50 km i szczerze mówiąc już mi się znudziła i strasznie irytuja mnie te kolejki do atrakcji gdzie trzeba czekać czasem nawet do dwóch godzin, dzieci się niecierpliwia i jest później tylko płacz :/
    Dla kogosc kto jedzie pierwszy raz to jest fajne, ale ze swojego punktu widzenia 5 raz z rzędu już to jest nudne 😀
    Pozdrawiam cieplutko :*

    enduro519.blogspot.com

  • Super wpis, zastanawialam sie wlasnie czy wybrac sie z rodzina. Dobrze ze tyle informacji sie dowiedziałam, warto wykorzystac wejsciowke jak najlepiej 🙂 A co do wlasnego jedzenia i picia to jak w kazdych takich miejscach, lepiej mieć swoje 😀

  • Piotr Górajewski

    Gdyby tylko kolejki były krótsze 😀 https://youtu.be/IL518xO8BPo