A co Ty robisz ze swoimi zdjęciami? 32 komentarze


 

W dzisiejszych czasach wszyscy robimy zdjęcia. Aparatami, smartfonami, tabletami, generalnie wszystkim, co akurat mamy pod ręką. Łapiemy ulotne chwile, kiedy jesteśmy szczęśliwi, kiedy w naszym życiu dzieje się coś ważnego, kiedy odkrywamy nowe, niezwykłe miejsca. Pragniemy zachować te szczególne momenty na fotografiach, aby mieć wspaniałą pamiątkę na przyszłość. Ale co dalej dzieje się z naszymi zdjęciami?

Gdzie trzymamy zdjęcia?

Zgrywamy nasze zdjęcia na dyski komputerów, na pendrivy lub w ogóle zapominamy ich zgrać. Giną nam w całej masie innych zdjęć. Robimy po kilka – kilkanaście identycznych ujęć, żeby zrobić zdjęcie idealne, a potem nie możemy znaleźć czasu, żeby je poddać selekcji.

Kiedyś na tygodniowe wakacje zabierało się 2 – 3 klisze po 36 zdjęć i to w zupełności wystarczało. Dziś z tygodniowego wyjazdu przywozimy minimum 1000 zdjęć. Kiedyś wyczekiwaliśmy, aż zdjęcia wrócą wywołane od fotografa, dziś wrzucamy je na nośniki i zapominamy. Raz lub dwa obejrzymy je jeszcze ze znajomymi, których zamęczymy ich ilością, a potem zostawimy, żeby może kiedyś zrobić z nimi porządek.

 

Zróbmy porządek od razu!

Ja sama z wyjazdów przywożę mnóstwo zdjęć, ale żeby się w nich nie pogubić, pierwszą rzeczą, jaką robię jest selekcja. Minimum połowa zdjęć od razu ląduje w koszu. Bo są nie ostre, bo nic szczególnego na nich nie ma, albo nie wyszły jak chciałam.

Potem zaczynam drugi sort, a więc powtarzające się ujęcia. Nie mówię oczywiście, żeby zostawić tylko jedno zdjęcie, bo jeśli nam się wyjątkowo podoba to zostawmy 2 lub 3 najlepsze. Na prawdę zbędnych jest nam 10 zdjęć przedstawiających dokładnie to samo.

 

Najlepsze zdjęcia lądują na papierze

I to właściwie najważniejsze, co chcę powiedzieć. Wywołujmy swoje zdjęcia. Te najlepsze i najważniejsze dla nas oczywiście. Nie muszą to być zwykłe odbitki 9×13 czy 10×15, które wkładamy do albumów. W dzisiejszych czasach możliwości mamy naprawdę dużo.

Możemy wywołać zdjęcia w stylu retro, które wyglądają jakby były zrobione polaroidem. Idealnie prezentują się w antyramach jako kolaże. Możemy zdecydować się na fotoksiążkę, która idealnie zastąpi album i pomieści tyle zdjęć ile chcemy.

 

Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?

 

1. Bo jesteśmy sentymentalni

Kto z nas nie lubi takich wieczorów w rodzinnym domu, kiedy babcia lub mama wyciągają stare albumy ze zdjęciami i wszyscy razem, przy gorącej herbacie oglądamy rodzinne fotografie? A teraz wyobraźmy sobie, że mama odpala komputer i wszyscy siadają przed monitorem, przeglądając tysiące zdjęć… Traci to urok, prawda?

Dla mnie takie rodzinne wieczory są bezcenne. I chciałabym kiedyś też tak usiąść z dziećmi i z wnukami i obejrzeć rodzinne albumy. Chciałabym na emeryturze powspominać, jak szalałam w swojej młodości, ile miejsc odkrywałam, jak kochałam,  jak cieszyłam się życiem i jaka byłam szczęśliwa. To dla takich wspomnień dziś uwieczniamy najlepsze momenty naszego życia. A przecież wspomnienia są bezcenne, warto zachować je na dłużej, nie zgubić w natłoku zdjęć na naszych komputerach.

2. Bo takie zdjęcia zostają z nami na dłużej

Komputery, jak inne urządzenia, czasami lubią się popsuć. Pendriv’y bardzo lubią się gubić. Lata mijają, a nośniki danych lubią się zmieniać. Dziś komputery nie posiadają już napędów cd, więc jeśli ktoś przechowuje zdjęcia na płytach za kilka lat będzie miał problem z ich odzyskaniem. Album ze zdjęciami zgubić czy zniszczyć jest naprawdę ciężko. A papierowe fotografie starzeją się z godnością i mogą przetrwać dużo ponad 100 lat.

3. Bo nie zamęczysz przyjaciół

Wspólne oglądanie papierowych zdjęć jest dużo szybsze, niż oglądanie zdjęć na komputerze, czy na telewizorze. Kilkaset zdjęć włączonych do oglądania na ekranie to minimum godzina. Naprawdę można się tym zmęczyć. Zdjęcia w albumie obejrzymy przyjemniej w dużo krótszym czasie.

4. Bo to piękne i wartościowe ozdoby

Zdjęcia ułożone jako kolaż w antyramie, wydrukowane w szklanej oprawie, lub po prostu jako obrazy, idealnie ozdobią wnętrze naszego domu. Romantyczne chwile z ukochaną osobą, uśmiech dziecka, czy urokliwy krajobraz z wakacji, będą nie tylko piękną, ale również wartościową ozdobą.

5. Bo to idealne prezenty

Dla naszych bliskich, dla rodziny i przyjaciół. Fotoksiążka ze wspólnych wakacji, szaleństwami z przyjaciółmi, okazji jest mnóstwo, zdjęć mamy mnóstwo, więc dlaczego nie wykorzystać ich do stworzenia pięknych prezentów. Obraz wnuka dla babci, kolaż polaroidowych zdjęć dla przyjaciela. Mamy tyle możliwości, a taki prezent na pewno wywoła uśmiech na twarzy obdarowanego.

 

Dlaczego warto wywoływać zdjęcia

 

To teraz dajcie znać jak to jest z wami? Macie porządek w swoich zdjęciach? Wywołujecie je, czy jednak zostawiacie na dyskach? Czekam na wasze komentarze.

 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco, polub My Travel Blog na facebooku.


 


O mytravelblog

Witaj! Mam na imię Ania i pochodzę z Warszawy. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale moją największą w życiu pasją są podróże i fotografia. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, zdobywać nowe doświadczenia, poznawać nowych ludzi, nowe kultury, poglądy, smaki i zapachy. Od kilku lat realizuję moje podróżnicze marzenia, których z każdym dniem przybywa mi coraz więcej.

  • Daria Wojciechowska

    Staram się wywoływać, jestem dosyć tradycyjna, fotoksiążki jakoś mnie nie przekonują. Jedyny minus to grzebanie w tysiącach zdjęć, żeby wybrać te najciekawsze- zawsze mam wrażenie, że zajmuje mi to tysiąc lat.

  • Ja niedawno wywołałam kilkanaście zdjęć z Instagrama i robię album. Coś a’la project life z kartami, ale w tradycyjnym albumie do wklejania zdjęć 🙂

  • Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale kiedy oglądam zdjęcia sprzed 2-3 lat, a nawet kilku miesięcy, okazuje się, że praktycznie nie pamiętam sytuacji na nich przedstawionych 🙂 Serio, nie wiem, czy to normalne, czy coś gorszego…

  • Ula

    Zdecydowanie wolę zdjęcia w wersji elektronicznej. Nie zajmują mi w domu półek/szuflad/szafek, nie kurzą się, mam do nich lepszy dostęp niż do wywołanych – jak nie wiem, w którym folderze jest to szukam po nazwie i już – z wywołanymi tak się nie da.

    • ok, jak kto woli 🙂 Ale pewnie trzymasz je też na zewnętrznych dyskach, bo czasem zdarza się je stracić bezpowrotnie 🙂

  • Karmen Graczkowska

    Planuję właśnie zrobić album ze zdjęć z Insta.

  • Masz rację, zwłaszcza jeśli chodzi o selekcję i segregowanie zdjęć – najlepiej od razu! – powtarzające się ujęcia to zmora, która bardzo zniechęca później do porządkowania czy choćby zaglądania 🙂

  • Ja jestem dinozaurem i mam sentyment do zdjęć „na papierze”- bo te w sieci tak szybko nam umykają.

  • Argument nr 3 rozbił bank 😀 Rzeczywiście znam nawet takie osoby, które puszczają pokaz slajdów z nieprzejrzanych zdjęć. I oglądanie ich trwa w nieskończoność, bo człowiek ogląda niemal 8 takich samych kadrów. To się w sumie nadaje na grę „znajdź 7 różnic” 😉

  • Najczesciej wywoluje zdjecia dla moich rodzicow 😉

  • do pokazu zdjęć z wyjazdu robię selekcję. Znajomym „cierpliwym” i zainteresowanym mogę puścić nawet 600-700 zdjęć (w dwóch turach). Reszcie, jeśli w ogóle mają ochotę – 100-200 maksymalnie… Problem taki, że z np. dwutygodniowego wyjazdu ciężko wybrać taką liczbę. Jeśli danego dnia widziałem kilka świetnych miejsc i każde z nich warto byłoby pokazać z kilku stron, to jak się zmieścić?

    Inna sprawa to trwałość nośników. Według specjalistów grozi nam wkrótce „informacyjne średniowiecze” – gdy dane zapisane na dyskach, DVD i innych urządzeniach zaczną ulegać degradacji. A to kwestia kilku lat… Ja trzymam zdjęcia w kilku miejscach (w tym w sieci), więc jest szansa, że coś przetrwa 😉

    • no więc właśnie, oby przetrwały 🙂 A odnośnie puszczania zdjęć, to nie chodzi mi o ilość, a raczej o przebranie zdjęć. Kiedyś byłam u znajomych i miałam pokaz prosto z aparatu – ja uwielbiam oglądać zdjęcia, ale to mnie zabiło 🙂

  • Ewa Netka

    Właśnie chcę się zabrać za porządkowanie zdjęć, bo mam straszny bałagan. Szkoda mi kasować, zdjęć jest za dużo i zdecydowanie jestem za wywołaniem lub fotoksiążką. Można w każdej chwili powspominać piękne chwile i jest to zdecydowanie przyjemniejsze „na żywo”. 🙂

  • Od zawsze uwielbiam wywołane zdjęcia. Od jakiegoś czasu albo lądują wydrukowane w formie książki (rzadziej, bo nie mam cierpliwości do tworzenia ich 😉 albo w formie albumu Project Life – to sprawia mi wielką przyjemność, bo mogę do tego siadać etapami 🙂 a moje ulubione zdjęcia trafiają do ramek i na ścianę

  • Asia/ LemurPodróżnik

    Ja próbowałam robić ostatnio selekcję zdjęć z wyjazdów, ale jeśli nie zrobi się tego od razu po wyjeździe to później jest trudno wybrać…

    • Niestety to prawda, ale warto poświęcić troszkę czasu i potem cieszyć się super skatalogowanymi zdjęciami 🙂

      • Asia/ LemurPodróżnik

        Skatalogowane mam, ale na komputerze:) A ponoć za parę lat nasze nośniki mają już być nieaktualne, więc lepiej wydrukować:)

  • Super Kasiu! Trzymam za Ciebie kciuki! 🙂

  • Marzena Zienkiewicz Lebiedzińs

    Ja od zawsze na bieżąco wywołuje zdjęcia wkładam w albumy kieszeniowe mam ich już około 30 stoją sobie na regale . To takie moje prywatne książki . Układam zdjęcia chronologicznie każdy album jest opisany rokiem i to wystarczy. Uwielbiam je oglądać, jedni kolekcjonują książki a ja mam swoje prywatne albumiki .

    • Super 🙂 U mnie również zdjęcia stoją na półkach i uwielbiam to, że w każdej chwili mogę je wyjąć i obejrzeć 🙂