Przestań się martwić na zapas! 23 komentarze


 

Czy zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć: Co to będzie? Co, jeśli się spóźnię? Co, jeśli mi się nie uda? Znasz to z doświadczenia? Znaczy, że lubisz martwić się na zapas!

 

„Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.”
Mark Twain

 

Nasze życie istnieje jedynie tu i teraz. A jednak spędzamy czas pisząc scenariusze tego, co może wydarzyć się w przyszłości. Mało tego, na ogół widzimy to jedynie w czarnych barwach. Martwimy się o rzeczy, które stać się mogą, ale równie dobrze mogą się nie stać. Dlaczego tak trudno nam cieszyć się tym, co jest dzisiaj? Dlaczego zamiast tego żywimy w sobie jedynie obawy o to, co może nas spotkać?

A co robimy, kiedy nasze przypuszczenia faktycznie się sprawdzą. Z dumą stwierdzamy „Wiedziałem!”. Czy to nie jest dziwne?

 

 

Dlaczego się martwimy?

Nasze zmartwienia wynikają głównie z niepokoju spowodowanego strachem przed nieznanym. To stan umysłu, a także sposób myślenia wynikający z nawyku. A więc jak nad każdym nawykiem możemy nad nim pracować.

 

Czy możemy całkowicie przestać się martwić?

Na pewno nie do końca. Jednak powinniśmy sobie uświadomić, że nie możemy martwić się o rzeczy, na które nie mamy wpływu. W niczym to nie pomoże, a wręcz może zaszkodzić. Ciągłe wyimaginowane zmartwienia przyniosą nam dodatkowy stres, a nawet nie wiadomo, czy kiedykolwiek się wydarzą.

Jak przestać się martwić na zapas?

 

1. Zapamiętaj, że 95% rzeczy, o które się martwimy najprawdopodobniej nigdy się nie wydarzy.

Przypomnij sobie to zdanie zawsze, kiedy nachodzić Cię zaczną czarne myśli. Martwienie się o rzeczy, które mogą nas spotkać jutro, za tydzień czy za rok jest kompletną stratą czasu, bo w większości i tak się nie wydarzą.

 

2. Celebruj dzisiejszy dzień

Po przebudzeniu zaplanuj jak spędzisz dzisiejszy dzień. Zaplanuj rzeczy do zrobienia, czas na odpoczynek, pielęgnację, relaks, wyjście z przyjaciółmi, randkę z mężem. Skup się na wykonaniu wszystkich zaplanowanych czynności. A wieczorem podsumuj swój dzień. Zastanów się co Ci się udało, a nad czym powinieneś popracować. Pomyśl, dlaczego ten dzień był dobry. Twoje myśli skupią się wtedy na czymś zupełnie innym.

 

3. Myśl pozytywnie

Zawsze i wszędzie. Nasze myśli mają dużą moc. Jeśli już uświadomisz sobie, że znów martwisz się czymś na zapas, zmień myślenie. Zamiast kombinować, co złego może się stać, zacznij myśleć, co może się wydarzyć dobrego.

 

4. Zastanów się, czy masz wpływ na to co się wydarzy.

Jeśli odpowiedź brzmi:

TAK – stwórz listę czynności, które możesz zrobić, zacznij działać i zmierz się z problemem.

NIE – spróbuj to zaakceptować. Co ma być to będzie. Zamartwianie się w niczym nie pomoże. Trzeba pogodzić się z sytuacją i żyć dalej

 

5. Naucz się wyłapywać błahostki

Wtedy zobaczysz, że większość rzeczy, którymi się martwisz, nie ma wielkiego znaczenia. Pogoda na wakacjach, posprzątanie mieszkania to nie jest coś czym warto się przejmować. Nie przejmuj się drobnostkami, skup się na tym co dla Ciebie w życiu ważne. Zobaczysz, ile odejdzie Ci zmartwień.

 

Pamiętaj, że mamy tylko jedno życie i nie warto go marnować na zamartwianie się. Naucz się czerpać radość z teraźniejszości a na przyszłość patrzeć w jasnych barwach. Oczywiście nie zawsze będzie kolorowo i spotkają nas również przykre sytuacje, ale to, że będziemy się martwić na zapas na pewno tego nie zmieni. Lepiej myśleć, że wszystko będzie dobrze 🙂

 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco, polub My Travel Blog na Facebooku.


 


O mytravelblog

Witaj! Mam na imię Ania i pochodzę z Warszawy. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale moją największą w życiu pasją są podróże i fotografia. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, zdobywać nowe doświadczenia, poznawać nowych ludzi, nowe kultury, poglądy, smaki i zapachy. Od kilku lat realizuję moje podróżnicze marzenia, których z każdym dniem przybywa mi coraz więcej.

  • Ja właśnie staram się przypominać o tym że te 95% rzeczy o które się martwię tak naprawdę nigdy nie będzie mieć miejsca. Wiadomo trzeba w życiu zachować jakiś zdrowy rozsądek ale warto pamiętać, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu.

  • Zgadzam się z tym, nie ma sensu się zamartwiać. Trzeba szukać rozwiązań i to za wszelką cenę. Czasami czegoś się nie da przeskoczyć niestety, ale pozytywne nastawienie wiele może pomóc 🙂

  • Marta Jadzia

    A ja niestety mam skłonność do czarnowidztwa i ciężko mi z tym walczyć. Tłumaczę sobie że martwienie na zapas nie ma sensu ale ja wiecznie mam „złe przeczucia”. Oczywiście tak jak napisałaś, większość nigdy się nie sprawdziła. Trudno jest walczyć z własnym charakterem, nawet jeśli przeczytało się wiele mądrych rad na ten temat

    • martwienie się to nawyk, a nawyki można zmieniać. Kiedy zaczniesz się zamartwić, spróbuj zmienić myślenie na to, co może się wydarzyć dobrego 🙂

  • Najważniejsze jest to aby się nie zamartwiać rzeczami na które na prawdę nie mamy wpływu.

  • Kiedyś martwiłam się non stop. Dzisiaj już nie- jestem wolna od martwienia się bo jestem wolna od strachu i nieustannej potrzeby kontroli 🙂

  • Staram się zawsze myśleć pozytywnie i nakręcać tym otoczenie, jednak i mnie czasem dopada czarnowidztwo. Przydadzą się wtedy punkty, które wymieniłaś. 🙂

  • Łukasz Kłosiński

    Na zmartwienia najlepiej znaleźć sobie czasochłonne zajęcie, które odciągnie nas od tego typu myśli 😉 Takie jest moje zdanie

  • Na zbytnie zamartwianie wpływ ma charakter człowieka i ogólne negatywne nastawienie. Warto jednak stapajac twardo po ziemi spojrzeć jednak na świat przez różowe okulary, bo większość tych złych rzeczy, które sobie wyobrażamy, raczej nigdy się nie wydarzy

  • Zgadza się. Sama często martwię się na zapas, przeżywam wszystko i niepotrzebnie się stresuję. Ciężko się tego pozbyć, ale niestety ma to destrukcyjny wpływ na nasz organizm.

  • Ja kiedyś martwiłam się na zapas, teraz czasami się stresuję, ale ogólnie staram się myśleć pozytywnie i cieszyć z małych rzeczy:) a Cytat Marka Twaina jest jednym z moich ulubionych cytatów:)

  • bardzo trafny post, ponieważ martwie się tym, co się może w przyszłości stać. Ciężko tego nie robić, czasem się nie da, tym bardziej jeśli chodzi o naszych bliskich, jednak postaram sie wziąć do siebie Twoje rady 🙂

  • Guesswhatpl

    Najlepsze podsumowanie to słowa właśnie Marka Twaina – „Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.” Ale co na to poradzimy, jak czasami po prostu przeżywamy niektóre rzeczy, stresujemy się, bo nam zależy. Jesteśmy tylko ludźmi, warto jednak zbyt często nie ulegać negatywnym emocjom, bo może to nas zniszczyć od środka 🙂

  • Qursantka

    To prawda że 95% rzeczy o które się martwimy , nigdy się nie wydarzy 🙂

  • Każdy z nas ma jakieś obawy, są to nasze ograniczenia. Jedne z nich są mniejsze, inne większe. Jeśli nie podejmiemy próby zapanowania nad nimi to zdominują nasze życie wprowadzając do niego paraliżujący strach przed nawet najprostszym zadaniem.

  • To fakt. Czasem zamartwiamy się niepotrzebnie i bez sensu..W końcu po co martwić się o coś, na co nie mamy wpływu?

  • Świetne porady 🙂 Trzeba je tylko jakoś wcielić w życie.